Wakacje 2016
Wakacje zaczęliśmy pół dnia wcześniej.
Pół dnia wcześniej zabraliśmy nielegalnie dzieci ze szkoły
(bo w tym kraju o wolne od szkoły bardzoooo ciężko),
zapakowaliśmy trampolinę,
hulajnogi, kalosze,
stroje kąpielowe i million walizek do bagażnika...
i w droge!
Wróżkowa łódka (ferry boat=fairy boat wg Marty) na
kontynent,
a potem dalej nocą do Polski.
Jeden dzień we Wro, rozpakowanie, pakowanie i na wakacje do
Olejnicy-
lasy, jeziora, rowery, kajaki, wędki, mecze,
grille, ognicha, kąpiele
i plażowanie na raczka...
Takiego ośrodka wczasowego bardzo Wujkom zazdrościmy :)
I tylko omega się nas
nie doczekała...
Ale za rok ją wyrwiemy! Mama i Adam!
Z Olejnicy wróciliśmy do Wro przeprać się trochę i
przepakować (znów)!
I już dzień później Tata odwoził nas na dworzec.
PKP nam
trochę przyfarciło i zamiast kuszetki podstawiło sypialny!
Tylko babcia
poszkodowana w osobnym przedziale....
Ale przygoda, przygoda!
Drabina, lóżka
piętrowe, spanie pod sufitem (Adam), herbatka z WARSa z rana.
Potem przesiadka we Władku z przerwą na kąpiel w Bałtyku
(plaza zamrówczona/ zaparanowana do granic możliwosci! Fuj!)
i autobusem do
Rozewia.
Z letnią burzą na karku biegusiem do domku,
trochę na sucho, trochę na
mokro- wakacje cz. 2 start!
Plażowanie, wędrowanie, MASZYNY (mus Adamowy),
10-15 km
dziennie a co!
Jastrzębia zwiezdzona, Władek zaliczony...
Dobrze, że tylko
tydzień mieliśmy, bo na Hel byśmy doszli :)
I jeszcze pogody załamanie, parasole, gumiaki i peleryny przeciwdeszczowe
w ruch!
Ale do domu wracaliśmy marząc o leżance w kuszetce...
Umęczeni,
wywakacjowani po pachy!
Tydzien radawnicko- wrocławski też zlecial w oka mgnieniu.
Skoki w kabla, Aquaparki, trampoliny, mecze w Radwanicach, ognisko-
i znow
zaraz pakowanie na wywczas z dziadkami!
Mama fruuu do Angli i sio do pracy.
3 tyg bez dzieci.
Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni.... :)
Ale dom pomalujemy! A co!