poniedziałek, 30 września 2013

W polskiej szkole...

Soboty to dni polskiej szkoły- 
Adaś zaczyna o 9:20, więc w weekend też raczej Mama się nie wyśpi...
Zwłaszcza, że musimy kawałek dojechać (Harlow)


 Zajęcia podstawowe trwaja do 12:30.
Na pierwszej sesji dzieci uczyły się pierwszych literek,
czytały z Panią wierszyk Brzechwy "Zoo",
i jak to powiedział Adam- 
"był też Jezus i śpiewaliśmy piosenkę- taka, gdzie trezba pokazywać..."
Do domu dzieci dostały "Zoo" do przeczytania
i wybrania ulubionego zwierzątka.

W tym tygodniu za to było ćwiczenie literek juz w zeszycikach,


kolejne zadanie domowe: 



No i Adaś dostał nalejkę- SUPER STAR.


"Pani spytała Mamo, kto powie wierszyk- 
podniosłem reke i powiedziałem-
Kangur miał duże stopy i dziury w skarpetkach!!!
Pani mi pomogła trocgę i dostałem nagrodę!"

Woow!
A wierszyk w domu przeczytalismy tylko raz :)
 
Później zaczynają się "kółka zainteresowań" (do 13:50)
Adaś zdecydował się na kółko plastyczne- "Mamo! Będę robic coś z plasteliny!!!"

Ze szkoły odebrałam go bardzo zadowolonego- co prawda nie plastelina,
ale praca plastyczna jak się patrzy!


"No i Mamo! Mam kolegę takiego starszego tam!"

Wychodzi więc na to,
że będziemy jeździć do polskiej szkoły regularnie, co Sobotę...
Bo w tym tygodniu, nawet bez Jeremiego, było ok :)

czwartek, 26 września 2013

W telegraphic'znym skrócie cz.2

klocki z Tosią po szkole
gramy w "Talisman"
Adaś: "Wolałem gwiazdki!!!"
złota jesień o poranku (8:30)
szybki "chłopek" po drodze do szkoły
piękne wiosenne- jesienne niebo
zakupy w charity- dla mamy, Marty i Adasia :) za 10!
ps. Bo my ciągle w biegu! Dłużej cos napiszemy juz niebawem, obiecuję!!!

poniedziałek, 23 września 2013

Dzieci rosną, czyli pierwsze buty i szkoła na pełen etat

Dziś Adaś rozpoczął karierę szkolną na pełen etat-
kończy dopiero o 15stej!
Musieliśmy zrobić luncz pt."extra",
żeby miał dużo siły do zabawy i nauki przez cały dzień!

mniam mniam!


Troszkę go tym przekupiłam, chociaż po drodze i tak coś przebąkiwał,
żeby go odebrać po 3 godzinach... :)
Da radę!

ps. W zeszłym tygodniu, ku bezgranicznie czarnej rozpaczy Mamy,
Adaś odkrył w swojej klasie szkolnej nowego kolegę- Ollie'go...
"Mamusiu! Mam nowego polskiego kolegę!".
Wcześniejszy kolega- Reggie- poszedł w odstawkę...
A miało być tak pięknie!!!

A Martusia dziś odhaczyła w szczepiennym kalendarzu kolejna wizytę.
Jak przystało na roczniaka pełną parą- po 3 zastrzykach i paru łezkach,
dzielna dziewczyna odebrała nagrodę w postaci czekoladowego guziczka
(zjedzony natychmiast)
i naklejki z lwem.

Następnie wybrałyśmy się na mały dziewczyński szoping po... pierwsze butki.
(pierwsze prawdziwe- chodzeniowe butki, bo wcześniejszą parę sportową używałyśmy tylko w wózku)

W dziecinym oddziale sklepu, Pani eskpedientka zmierzyła 
profesjonalnym ustrojstwem stópki Marty-
długość i szerokość (!)
Rozmiar 2,5 G (literowo oznaczana jest szerokość butka),
stanowoczo odrzuciła pomysł Mamy, żeby przymierzyć butka o pół rozmiaru większego... 
Z dwóch dostępnym modeli w okruszynkowym rozmiarze 2,5,
jedne okazały się zbyt wąskie (co tez zauważyła Pani Profesjonalna),
drugie za to leżały idealne.

Pani Profesjonalna zrobiła pamiątkowe zdjęcie Marty w pierwszych butkach,
które dostałyśmy do oprawienia do domu.

Mam buty!



Francja elegancja, nie ma co!
Tylko co ja poradzę, że butki są... RÓŻOWE!!!???


ps. A tu śniadanie Mamy:


poniedziałek, 16 września 2013

Moja szkoła

Moja Szkoła, czyli sobotnia polska szkoła w Harlow

Pierwsze zajęcia, rozpoczęcie roku za nami.
(takie, jak pamiętamy- ze sztandarem, godłem i podobizną patrona szkoły)

Tłum dzieci, tłum rodziców-nie spodziewałam się, że aż tak będzie :)
Adaś jest klasie "zerowej" z Jeremim 
(najliczniejsza klasa, być może zostanie podzielona na 2).

Chłopcy narazie zadowoleni- 
zadowoleni bo znów nareszcie razem...
Co do nauki- no to raczej kwestia dalszoplanowa dla naszych braci ksero :)

Pojeździmy, zobaczymy jak będzie, napiszemy :)


(w szkole jak dotąd mamy- Adasia, Jeremiaszka, Karolinkę- w grupie przedszkolnej,
Eryka- przygotowanie do GSCE z polskiego, byc może Polę od przyszłej soboty...)

W telegraphic'znym skrócie

12sto miesięcznik

miało byc bez różowego... ehh
 

chodzik-pchacz! Marta uwielbia!
zamiast obiadku- 2 ciacha ukradzione ze stołu!
kojec DIY :)
śniadanko
Niedzielna kawka
lizaczek
gwizdek
pierwszy lunchbox Adasia
nie, nie, to wcale nie jest RÓŻOWY!
Hujalnoga- podstawowy środek transportu do/ ze szkoły


poniedziałek, 9 września 2013

Marta Materialistka i Adasiowa wizyta szkolna

Pierwszoroczkowe wróżby nadrobione!


Marta zostanie pochłonięta przez żądzę pieniądza!
Nic innego się nie liczy- różaniec w afekcie został odrzucony na tyły
(zasłaniał pieniążki).



A u Adasia były dziś z wizytą w domu Panie nauczycielki ze szkoły-
MRS BAKER i MRS PRICE  
(jest jeszcze MRS THOMPSON- uczy w środy i czwartki) 
 
- w pierwszych 2 tygodniach semestru odwiedzają wszystkie dzieci z klasy,
żeby pozać rodzinę i podopiecznych - każdego z osobna.

Adaś troszke się wstydził, potem budował z Panią wieżę z kubeczków
(Panie na zachętę przychodzą z koszem swoich "skarbów").

Rzekomo w szkole Adaś jest bardzo grzeczny i... cichy :)
Sprostowałam, że Adasiowi, którego MY znamy 
buzia nigdy się nie zamyka,
jeszcze chwila, 
trochę się oswoi, zacznie więcej mówić i pokaże na co go stać!
Ale wtedy na wywiadówke wyslemy Tatę!



niedziela, 8 września 2013

Taka byłam Malutka!

Taka byłam rok temu:





I już urosłam:


 Mój pierwszy tort:




Roczek!

Wstała dziś rano i zaraz później (o 15:10 dokładnie) skończyła 12(!) miesięcy!
Cały roczek z nami!
Córeczka nasza kochana!

 
- Sama trzyma butlę z mlekiem rano i wieczorem.
- Rozumie "nie" i nie wolno" (ale czasem z premedytacja nie reaguje).
- Bardzo lubi bawić sie drewnianymi kółeczkami nasadzanymi na patyczek
bardzo ładnie buduje wieże.
- Potrafi pokazać złość, kłóci sie ze starszym bratem o swoje.
- Pokazuje rączką, gdzie chce iść/ czego dosięgnąć.
- W Ikei dosłownie rzuciła się na zielony groszek- jak zabrakło w jej miseczce, siegnęła po talerz brata i sobie go zabrała (GROSZEK!!!).
- Obsługuje smartfona  
(ale dzisiaj to chyba juz norma).
- Zaczyna wołać MAMA.
- Woła KICI (na widok kota, bardzo ja interesuje; pies mniej).
- Je wszystko, odkryła paluszki- nowa pasja.
- Przyłapałam ją na piciu soczku przez rurkę (Adaś zostawił na dywanie).
- Robi "mojamoja"- przytula się.
- Bardzo chce chodzic, ale leniwi rodzice nie prowadzaja za raczki- raczkuje namiętnie.
- Jak dopadnie psią miske na podłodze- zajada sie psimi chrupkami  
(dlatego miski w ciagu dnia stoja na kaloryferze, Kifer głoduje).
- Wymyśliła świetną zabawę- 1) wstać przy nodze mamy/ krześle/ kanapie, 2) puścić się i kilka sekund postać samej, 3) <część najważniejsza i najbardziej smieszna> upaść z łomotem na pupę/ raczki.
Zabawa jakich mało!!!

Urodzinowo:
 
Tort by Mama :)


Dawać mojego TORTA!!!
Zjem Cię Zjem!

Adamo

"bawcie"


 

Nogi na dziki Zachód!


Z tego wszystkiego zapomnieliśmy o jednym, bardzo ważnym pierwszoroczkowym zwyczaju...
Nadrobimy jutro!

:)