wtorek, 29 kwietnia 2014

17/52

dobranocnie :)

Święcenie Jajek

W tym roku jajeczka na wielkanoc 
święciliśmy w kościele w naszym miasteczku...
I nie było by w tym nic zupełnie nadzwyczajnego,
gdyby nie fakt,
że w parafialnym kościele chrzescijańskim w naszym mieście
święcenie pokarmów odbyło się po raz... PIERWSZY :)
(w Anglii nie ma takiego zwyczaju)

Kościólek pełen był Polaków,
a na ławkach leżały specjalnie przygotowane "sciągawki" z treści błogosławieństwa!
Dwujęzycznie- angielsko/polsko-
jak wyjaśnił sam ksiądz- on mówi po angielsku,
my czytamy po polsku :)


 I że odtąd to już będzie tradycja :)

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zajączek


Był u Was zajączek na Wielkanoc?
Bo do nas przyleciał! Aha! 
Zajączek po turecku,
szara eMinencja,
lub też po prostu, całkiem zwyczajnie- Mirkiem Świrkiem zwany :)


Zajączek okazał się być dość skoczny
(pobudka o 7 rano- kiedy to wspomniany Zajączek z Adamem 
skaczą po Twoim łóżku jak po trapolinie-
wpisana zostaje do gatunku przeżyć "niezapomnianych"),

przejawił też skądinąd znane (czyt. basen w Dobroszycach) 
zamiłowanie do poimprezowych zakupów-
Adaś i Marta zostali rozpieszczeni po całości!

Marta szuka jajek w ogródku (Egg hunt)
Zajączek zjadł z nami i tubylczymi Wujkami śniadanko wielkanocne,
wcześniej poświęcił jajka,
odhaczył "wielkanocny" obiad w pubie,
wypił drineczka (no może nawet kilka)
i poleciał z powrotem leczyć dyplomatyczne wirusy na dalekim wschodzie!

ale jaja!
zajączek w pubie
Wielkanocnie, intensywnie i zdecydowanie za krótko!
Przyjedź jeszcze ZAJĄCZKU!!!

wtorek, 22 kwietnia 2014

czwartek, 17 kwietnia 2014

BINGO! czyli mini wakacje po angielsku :)

Nasze mini wakacje spędziliśmy w okolicach Great Yarmouth w Norfolk.
 

Samochód załadowany po dach,
 
podniecenie małoletnich sięgające zenitu (zwłaszcza ten bardziej świadom Adam),
2 godziny drogi samochodem
i HURAAA!!!!
Morze, plaża!
Wiatr, frytki z rybką no i automaty!


 Czym różnią się "wczasy" po angielsku od naszych polskich?
Kulminacyjnycm punktem każdego dnia na takich wakacjach jest rozrywka wieczorna przez duże "R" :)

W sali kabaretowej ośrodka, z wielką sceną, parkietem tanecznym,
barem alkoholowym, telebimami i PEŁNYM obłożeniem gości,
co wieczór odbywa się sesja BINGO,
występy komików, kabaretów,
przedstawienia dla młodszych,
dyskoteka dla starszych.

Stoliki w sali kabaretowej zajmowane są już na kilka godzin 
przed rozpoczęciem  sesji atrakcji wieczornych,
a o 20:30 (kiedy to zabawa sie rozpoczyna) sala pełna jest rodziców, 
dzieci (nawet tych kilku miesięcznych), babć, dziadków-
wszystkich wystrojonych i wymalowanych jak na galę Oskarów :)

No i oczywiście obsługa ośrodka- wszyscy bez wyjątku w mundurkach!
I nawet tytułują sami siebie per "mundurkowi"
(u nas "bluecoat's" na cześć niebieskiego koloru garniaczków).
 

Wraz z kluczami do pokoju odebraliśmy program atrakcji na cały weekend-
atrakcje dla dzieci (robienie koszyczków wielkanocnych, kartek),
mini seanse filmowe, tematyczne zabawy dla maluchów w specjalnej bawialni 
(kulki, zjeżdżalnie, jeżdziki),



dyskoteki dla dzieci, sesje skoków na trampolinie, dmuchanym zamku i wielke innych.

Do tego jeszcze mini golf, pole golfowe, kryty basen i wyżywienie (half board).

Full english breakfast co dzień 
(jajka sadzone, smażony bekon, fasolka, pieczarki, pomidory, tosty)


i obiadokolacja w formie bufetu- i widok na morze ze stołówki/ restauracji!

A plaża? Na plaży raczej wczasowiczów cieżko było spotkać-
bo przecież zasadniczym celem wakacji po angielsku sa drinki i rozrywka w sali kabaretowej po 20stej :)

Trochę nie nasz klimat, ale za cenę z portalu zakupów grupowych;
w kwietniu, kiedy temeratura oscyluje około 15stopni;
kiedy słońce raz jest , raz go nie ma-
zdecydowanie można się wybrać z dziećmi!
 Kiedy zmoczą buty w morzu (Adam),
zmęczą się długąąąąą wyprawą brzegiem morza do pobliskiego miasteczka,
oraganizowane atrakcje dla dzieci sprawdzą się doskonale!

Do tego Adaś okrył w sobie nutkę hazardzisty-
wygrał z Tatą Misia w automatach (byli odtąd nierozłaczni)
i nazbierał pełno punktów na nagrodę dla siebie i dla Marty.


Gofry, lody, basen, spacer promenadą i po wakacjach!
 
Mama tragarz
zębów mycie

"spacer"plażą, Tata dzielnie cągie Martę w wózku
pustki na plaży
jeż być musi
księżniczka na basenie
Tata, Adam i latawiec

piłka na sprężynie towarzyszyła Marcie wszędzie
HOP!


środa, 16 kwietnia 2014

15/52

"Machines!!!"

taka piaskownica!

czwartek, 10 kwietnia 2014

Duża dziewczyna! I brat!

Tak sobie myslę, że chyba powoli wkraczamy w etap 2-latka...
Jak, kiedy, gdzie?
Że tak nam już urosła?


Z grzecznego Aniołeczka, którego wszyscy nam zazdrościli,
M. powoli przeistacza się w NIEsfornego brzdąca...
Z własnym zdaniem i uwielbieniem słowa NIE!

kucyki :)
Marta, która grzecznie spacerowała z Mamą przez całe miasto,
zamieniła sie w Martę, z którą przejście 15m to nielada wyzwanie!
Ucieka, nie daje rączki, marudzi,
robi strajk i siada na chodniku...
Do wózka NIE! Chodzić NIE!
NIE!

Oj! Oby to jej szybko minęło :)

Sama je- nawet zupą musi karmić się sama...
(jedziemy na 2 łyżki).
Mistrzostwo osiagnęła w pochałanianiu pierogów-
zjada tyle, co Adaś!
I każdy kąsek z namaszczeniem macza w śmietance!


Dziś u Cioci J. robiła km z wózkiem dla lali
i sama jeździła na motorku!


I BRAT! "ABO"!
Ręke by sobie dała uciąć dla niego!




niedziela, 6 kwietnia 2014

W telegrafic'znym skrócie cz.8 (czyli Marzec w Instagramie)

misiowy strój
ciężko z taką dwójką!
piszemy
długie włosy Marty
Iron Man u Stacey Jack'a
pierwsza kraksa rowerowa
#coczytaAdaś

#coczytaMarta
#coczytamJa


Mamy i córki
kacka?????????

wiosna w ogrodzie (początek Marca)
piknik na dywanie :)
mój "kaprys"

przed spaniem
Marta "no-pink"

#Marta iTosia
plac-zawiec o poranku

przyjęcie herbaciane
w cyrku

sztuka uliczna :)
rocznica

kaka!!
przekąska

ryby na murze :)
przesadzony!

znaleziona!
MacDonald

moja kartka na Dzień Mamy (tu w Marcu)
chudzi na huśtawce

trampolina
idzie lato

"Mama! PAPA!" (kask rowerowy Adasia i moje buty)
kwitną!
Marta szuka skarbów

za tydzień mini wakacje!
ostatni luncz przed świetami
zdolny Tata

zdolna Mama
Marta i Chudy testują

sobota!
my!