O te święta długo się spieraliśmy...
jechać? zostać?
Potem jeszcze samochód robił psikusy,
Łukasz pracował do nocy,
zimowe koła ponoć weszły "na styk"...
Ale stanęło na "driving home for Christmas",
przygodę dzieci z promem,
przespaną (!!!! tak! Marta DAŁA radę!!!) noc w samochodzie
i 9:40 we Wrocławiu :)
Było super jak zawsze,
jak zawsze za krótko...
Święta rodzinne na 5 domów,
kilometry po Wrocławiu,
drzemki zmęczonych dzieci w aucie...
Ale też-
trochę czasu bez dzieci dla rodziców,
czasu dzieci z babciami i dziadkami.
No i w drogę!
Trudno wyjeżdżać,
znowu tęsknimy,
znowu myślimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz