Adaś pierwszak? No tak :)
W szkole angielskiej jest już co prawda w drugiej klasie,
ale w szkole polskiej- dopiero pierwszyzna!
Polska szkoła? Po co? Na co?
Przez internet? A czemu nie szkoła sobotnia? Ta lokalna?
No w lokalnej było różnie- ale ze to historia sprzed dwóch lat, nie będziemy do niej wracać.
Aktualnie do szkoły sobotniej nie jeździmy, bo sobotnie poranki to FOOTBALL, a Adaś z footballu łatwo nie rezygnuje :) I gdyby dać mu wybór- z pewnością wybrałby ścieżkę kariery przyszłego następcy Messi'ego (czy jak mu tam) a nie jakieś tam ćwiczenie głosek, sylab i kaligrafii w zeszytach w potrójne linie :)
Tak więc szkoła internetowa- właściwie Adasia zapisywaliśmy "na probe", "zobaczymy, jak to będzie"- bez musu, wielkich nadziei i oczekiwań.
Ale po co? (bo tez nas o to pytano)
No po to, żeby na przykład nauczył się czytać i pisać po polsku,
bo wcale nie jest to takie łatwe jakby się mogło wydawać.
Literki- inne, nie tylko inaczej wyglądają, ale jeszcze inaczej się czytają (!!!) SKANDAL!
Formacja liter, zeszyt w linie, samogłoski (??)
Że "u" to U a nie A?
Że "c" to C a nie K?
Że "w" to W a nie L? itp
No i matma trochę... I co z tego, ze w drugiej klasie angielskiej dzieci już ułamki liczą...
A zadania tekstowe? Szersze pojecie? Nawyk pisania Odp.:... /tekstowej/ pod zadaniem?
No to właśnie po to.
No i może jeszcze troszkę z wiedzy o Polsce- o smoku wawelskim, o królu Kraku, o Koperniku, o Bałtyku i o Zakopanym...
I lektury- "Nasza Mama czarodziejka" :)
I tu teraz muszę się przyznać, że poszliśmy po łebkach...
Z 40 modułów lekcyjnych przerobiliśmy ok 10....
Z 40 webinariów, wzięliśmy udział chyba w 3....
No i cala Sobotę ćwiczyliśmy testy egzaminacyjne.
I w sobotni poranek od 6 rano Adaś stworzył piękny polski alfabet dla Mamy i Taty
(bo fascynuje go polska pisownia liter- Mamo, są takie ładne!)
I fruu!
o 6 rano w niedziele na egzamin do Londyna.
Był stress, było- Mamo nie chce!
Ale sprytne Pani nauczycielki rozpoczęły egzaminowanie od języka angielskiego (ponoć obecny wymóg), dzieci zaraz poczuły się jak przysłowiowa ryba w wodzie i z chęcią udały się później na drugą część klasyfikacji- z wiedzy wczesnoszkolnej.
"Mamo? A przyjedziemy tu jeszcze? I czy te same Panie będą?"- pytał Adaś po.
Potem tylko omówienie pracy Adasia- praca samodzielna, dokładna, poprawna, głoski wyliczone, sylaby wypisane, działania policzone, rozsypanka wyrazowa ułożona bezbłędnie (i to pismo! Jak z podręcznika! Aż mama nie wierzyła, że Adaś sam pisał); Adaś zdolny, chętnie rozmawia, zabiera głos w dyskusji- no "Rozwijać ten skarbek! I więcej czytać po polsku, żeby płynniej było".
Brawa! Oklaski! Dyplom i promocja do klasy drugiej!
Hyde park i rowery wodne w nagrodę!
I pierwszy dzień pogody w pochmurnej Anglii od dłuższego już czasu!
Tak było!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz