Nasze mini wakacje spędziliśmy w okolicach Great Yarmouth w Norfolk.
Samochód załadowany po dach,
podniecenie małoletnich sięgające zenitu (zwłaszcza ten bardziej świadom Adam),
2 godziny drogi samochodem
i HURAAA!!!!
Morze, plaża!
Wiatr, frytki z rybką no i automaty!
Czym różnią się "wczasy" po angielsku od naszych polskich?
Kulminacyjnycm punktem każdego dnia na takich wakacjach jest rozrywka wieczorna przez duże "R" :)
W sali kabaretowej ośrodka, z wielką sceną, parkietem tanecznym,
barem alkoholowym, telebimami i PEŁNYM obłożeniem gości,
co wieczór odbywa się sesja BINGO,
występy komików, kabaretów,
przedstawienia dla młodszych,
dyskoteka dla starszych.
Stoliki w sali kabaretowej zajmowane są już na kilka godzin
przed rozpoczęciem sesji atrakcji wieczornych,
a o 20:30 (kiedy to zabawa sie rozpoczyna) sala pełna jest rodziców,
dzieci (nawet tych kilku miesięcznych), babć, dziadków-
wszystkich wystrojonych i wymalowanych jak na galę Oskarów :)
No i oczywiście obsługa ośrodka- wszyscy bez wyjątku w mundurkach!
I nawet tytułują sami siebie per "mundurkowi"
(u nas "bluecoat's" na cześć niebieskiego koloru garniaczków).
Wraz z kluczami do pokoju odebraliśmy program atrakcji na cały weekend-
atrakcje dla dzieci (robienie koszyczków wielkanocnych, kartek),
mini seanse filmowe, tematyczne zabawy dla maluchów w specjalnej bawialni
(kulki, zjeżdżalnie, jeżdziki),
dyskoteki dla dzieci, sesje skoków na trampolinie, dmuchanym zamku i wielke innych.
Do tego jeszcze mini golf, pole golfowe, kryty basen i wyżywienie (half board).
Full english breakfast co dzień
(jajka sadzone, smażony bekon, fasolka, pieczarki, pomidory, tosty)
i obiadokolacja w formie bufetu- i widok na morze ze stołówki/ restauracji!
A plaża? Na plaży raczej wczasowiczów cieżko było spotkać-
bo przecież zasadniczym celem wakacji po angielsku sa drinki i rozrywka w sali kabaretowej po 20stej :)
Trochę nie nasz klimat, ale za cenę z portalu zakupów grupowych;
w kwietniu, kiedy temeratura oscyluje około 15stopni;
kiedy słońce raz jest , raz go nie ma-
zdecydowanie można się wybrać z dziećmi!
Kiedy zmoczą buty w morzu (Adam),
zmęczą się długąąąąą wyprawą brzegiem morza do pobliskiego miasteczka,
oraganizowane atrakcje dla dzieci sprawdzą się doskonale!
Do tego Adaś okrył w sobie nutkę hazardzisty-
wygrał z Tatą Misia w automatach (byli odtąd nierozłaczni)
i nazbierał pełno punktów na nagrodę dla siebie i dla Marty.
Gofry, lody, basen, spacer promenadą i po wakacjach!
| Mama tragarz |
| zębów mycie |
| "spacer"plażą, Tata dzielnie cągie Martę w wózku |
| pustki na plaży |
| jeż być musi |
| księżniczka na basenie |
| Tata, Adam i latawiec |
| piłka na sprężynie towarzyszyła Marcie wszędzie |
| HOP! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz