Cieszyliśmy się bardzo w ubiegłym roku
na wieść o rekonstrukcji naszego miasteczkowego "paddling pool"...
I tu chyba należałoby urwać :)
Marta testerka zadowolona,
ale młodzież w wieku szkolnym (co pamięta, jak było) raczej się smuci.
(choć dziś Adam nie testował- jak zwykle był w szkole).
I?
Dużo szumu, mało wody....
Albo raczej dużo wody jeszcze upłynie,
nim zmyje się nasz żal i tęsknota za tym, co stare....
Nowa sadzawka- no nie urywa!
Jest jak kałuża, z gadżeciarskimi zraszaczami wkoło :)
Płytko, płyciutko....
Zamiast pływania jest chlapanie.
Adam w rozpaczy,
Marta raczej niewzruszona.
A skąd ten dramat?
Było staro, ale głęboko (kolanka).
Fontanna sztuk 1 wodą strzelała zaledwie na centymetry....
Ale...
I pływało się,
i na materacu leżało się,
grało się w siatkówkę wodną,
puszczało stateczki,
urządzało wojny na psikawki.
No i przede wszystkim wody starczało dla wszystkich...
Teraz szał spryskiwaczy wkoło, ale wody do pluskania tyciusio...
Nie ma basenowania....
Fontanna po całości!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz