środa, 11 marca 2015

Marta mówi

 Marta mówi juz bardzoooooooooo dużo.
W zasadzie wszystko,
czasem jeszcze gubi pierwsza sylabę
("pacz, epsuta!"- patrz, zepsuta),
ale jest w 100% komunikatywna.

Zaczyna tez mówić po angielsku,
ot tak po prostu- 
oł dija (Oh dear!- o jeju)
komon (come on- chodź)
dys łej (this way- tędy - to jej ulubione)
mami (muumy- mama)
dogi (doggy- piesek)
goł goł goł (go go go- jedź jedź jedź).

Skąd jej się to bierze- czy z przedszkola,
czy z telewizji (mamy tylko ang),
czy od Adasia czy od Mamy?- 
tego nie wiem., ale zaskakuje nas co dzień :)


poniedziałek, 9 marca 2015

Zawody gimnastyczne!


Pierwsze zawody Adama!
Było super 10/10!

dzieci do zawodów zostały podzielone wg umiejętności
(zdobytych wcześniej medali) oraz grup wiekowych:


Rywalizowano w trzech konkurencjach
beam (belka, równoważnia)
vault (skok)
floor routine (pokazy choreograficzne--> o tu)

Wszyscy uczesticy na koniec otrzymali medale,
a najlepsze trójki w każdej z dziedzin zdobyły dodatkowe trofea.

Adaś?
Adaś był oczywiście najlepszy na świecie,
z belki wcale nie spadł, wyskoki robił piękne,
nie zapomniał o pozie po,
kłaniał się sędziom,
zdobył medal i całkiem nieźle się bawił :)




No i był "debeściak" na podłodze!!!


czwartek, 5 marca 2015

Dzień Książki czyli astronauta DIY

W tym roku w szkle Adasia motywem przewodnim na Dzień Książki
było SPACE (kosmos).

I tak, z tygodniowym zaledwie uprzedzeniem,
trzeba było na prędce sklecić kostium kosmiczny dla Adama :)

Jak kosmicznie- to astronauta!
W skafandrze i hełmie! A co!

Lekko nie było,
w ruch poszły kartony po płatkach do mleka,
aparacie foto, zbiorcze opakowania po soczkach,
kilometry taśm klejących,
internety i ebaje.

I jeszcze kleje, farby i pisaki.
Szkielet, paćkanie klejem po taśmie,
szuszenie, malowanie, suszenie,
malowanie
i ozdabianie na minuty przed wyjściem do szkoły....


TARRRRAAAA!!!!
 



Obawy były wielkie- no bo idziemy i idziemy do szkoły,
a tu żadnych innych przebierańców po drodze.....
Czy pomyliłam dni?
Czy zaraz będzie płacz i lamet, że skoro inne dzieci nie przebranie,
to wracamy do domu po uniform?
Ale ufff!!!!
Jest astronautka w parku z równie przestrasznoną Mamą 
(też już zaczęła panikować- co to będzie?),
dalej są Słońca, Gwiazy, StarTroopersi, Lord Vader, Ufoludki i Czarne Dziury :)

A Adaś nawet cały dzień wytrzymał w skafandrze i twierdził, 
że jego przebranie było najlepsze!
SUKCES :)

środa, 4 marca 2015

W tele' skrócie luty



w "kąciku zwierząt" (pets cirner)
Jak pomarańcze- to z czekolady
pierwsze dzieło przedszkolne
chciało nam się, tzn mi i lali- bo Marta bez jabłek zajada
słonecznie
ekipa
pachnie wiosną
ślimaki z szynką, a czortka mała "nie jubie" i koniec~!
i jest imprezka!
"Mamo! Kup!"
tłusty czwartek
lala brudaska- pora do pralki!
tłusty czwartek z. 2
kto zjada ostatki...
świeci! świeci!


sleepover
mlekożłopy wypijaja Matce mleko do kawy!
pierwszy raz w kinie
sto lat tata
23? 32?
już prawie wiosna! ekipa!


nie ma to jak ferie!
ryz z jabłkami. Adam- fu! nie będę tego jadł; Marta- a dzie mięso?
coraz starsza
takie cuda!
kapusta czerwona + por +marchewka = PYCHA!
Adam się suszy
wiosna!
agentki
czapa moja
kogoś poniosło...
pierwsze wycinanki
tworzymy kask Adamowy
Adam się suszy


agentki
cuda na patyku
sałatka z buraka= PYCHA!!!!
ekwipunek astronauty

Dwulatek Marta, czyli nie jest już tak całkiem różowo



-'Mamo! Nie płakam już!'
powiedziało dziecko, po wyjściu z własnego pokoju,
do którego udało się na przymuszony spoczynek o godzinie przed dziesiątej.
I nawet pobawiło się chwilę samo domkiem dla lalek.

A wcześniej?
Nie!!!!
Mamo!!!!
Oć!!!!
Oć Maty!!!!
Łeeeee!!!!!
Bu!!!!!!
Z mamą!!!!!

Ma takie fazy.
Że nic i nikt.
I nie sama.
Zero zrozumienia dla sprzątającej Matki.
Zero ochoty do zabawy z innymi dziećmi (no chyba, że z zasięgu wzroku Mamy;
przyjaciółka Tosia tez inny przypadek).
Jęki, stęki.
Przedszkole nie,
do wózka nie,
koło Adasia nie,
piana w wannie 'moja nie Dasia'.

Głowa pęka.

Ale nie cały czas.
Jak jest z Tosią- jakby jej nie było.
Jak idziemy na spacer- super grzeczna.
Jak jest na "kulkach"- zero oporów.

No i pieluch już nie nosi WCALE.
Tylko na noc, ale zaraz po przebudzeniu woła do łazienki.

Martucha.