-'Mamo! Nie płakam już!'
powiedziało dziecko, po wyjściu z własnego pokoju,
do którego udało się na przymuszony spoczynek o godzinie przed dziesiątej.
I nawet pobawiło się chwilę samo domkiem dla lalek.
A wcześniej?
Nie!!!!
Mamo!!!!
Oć!!!!
Oć Maty!!!!
Łeeeee!!!!!
Bu!!!!!!
Z mamą!!!!!
Ma takie fazy.
Że nic i nikt.
I nie sama.
Zero zrozumienia dla sprzątającej Matki.
Zero ochoty do zabawy z innymi dziećmi (no chyba, że z zasięgu wzroku Mamy;
przyjaciółka Tosia tez inny przypadek).
Jęki, stęki.
Przedszkole nie,
do wózka nie,
koło Adasia nie,
piana w wannie 'moja nie Dasia'.
Głowa pęka.
Ale nie cały czas.
Jak jest z Tosią- jakby jej nie było.
Jak idziemy na spacer- super grzeczna.
Jak jest na "kulkach"- zero oporów.
No i pieluch już nie nosi WCALE.
Tylko na noc, ale zaraz po przebudzeniu woła do łazienki.
Martucha.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz