sobota, 30 maja 2015

W tele skrócie Maj




Adaś się suszy
 


pobudka Mamo!!!
wczasowiczka!
spacer rowerowo-hulajnogowy
Mamo! zrób mi fryzurę!
Marta się czesze
Adam i akrobacje

dziewczyny
plażowanie
Pani & Pan
zamki z piachu
komplet!


wtorek, 26 maja 2015

Tata w Szkocji

Podobno przygody (zerwana linka) już po 30 km się zaczęły...
Ale dali radę
i, choć jednego dnia przemokli do suchej nitki (woda w butach do kostek!),
było MEGA fajnie!








poniedziałek, 25 maja 2015

Weekend bez taty

Mieliśmy całe 5 dni tylko dla siebie-
Tata + ekipa pojechali na motory w czwartek rano,
żeby wrócić do nad dopiero w poniedziałek wieczorem...

W czwartek mieliśmy wagary-
z okazji wizyty u dentysty :)
Marta bez szwanku, Adaś z kilkoma poprawkami,
Mama do wymiany :)

Potem Valdez Marty w asyście starszego brata
i piknik przy paddling pool z Tosią :)



I na koniec Valdez Adasia, obiad i chwila wytchnienia :)
Bo dalej miało być już tylko intensywniej :)

W piątek - Marta do przedszkola
(tu dzwoni do taty)
a po szkole- z przechwyconym Jeremim-
uderzyliśmy prosto na plac zabaw.

 

Potem trampolinowanie na ogrodzie i sleepover.
No i winko dla Mam, ale ciii....

W sobotę z rana trening piłki nożnej,
później taniec Adasia
i popołudniowa kawa na ogrodzie u Jeremiego.
Po kawie dzieci spać nie chodzą,
więc znów wyszło sleepover- tyle że pod innym dachem :)

Mama do domu wróciła tylko z Marta,
ale za to spa było! A co!

Niedziela niestety bez Słońca,
z zaplanowanego pikniku w parku nici...
Za to kulki były :)
I piknik na dywanie!
A potem spacer!
Ale jaki!
7,5 km na rowerach (chłopaki) i hulajnodze (dziewczynka)-
przez miasteczka, pola, rezerwaty i po drodze.
Bardzo lubimy mieszkać w takiej okolicy!
 
I nareszcie Adam do domu wrócił na noc...

Poniedziałek - za chmurka,
ale udało się w końcu dotrzeć do parku.
I piknik w końcu na trawce-
co prawda w pospiechu, bo złowieszcza czarna chmura wisiała nad nami :/

I ani się obejrzeliśmy,
5 dni bez taty jak z bicza strzelił!
 


czwartek, 14 maja 2015

W tele' skrócie kwiecień/maj

skajpowe
ekipa
parkowe
M. się czesze
u nas na ulicy
dziewczyniska
Adam się suszy
bracia ksero
alpinistka
ogrodniczka
charity shop
czytam
śierściuch
Marta się czesze
Adam się suszy
Marta się czesze
tatuaż? długopisem?
śniadanie
tacy duzi
dobranocnie
wybory w UK
dmuchawce latawce
czasem Słońce, czasem gorączka
ostatnie podrygi gorączki i wesołe
kolorowanie na trampolinie
plejgrupen z Tosią

fontanna
warkoczyki
mała baletnica

środa, 13 maja 2015

Nowa sadzawka...

Cieszyliśmy się bardzo w ubiegłym roku 
na wieść o rekonstrukcji naszego miasteczkowego "paddling pool"...

I tu chyba należałoby urwać :)

Marta testerka zadowolona,
ale młodzież w wieku szkolnym (co pamięta, jak było) raczej się smuci.
(choć dziś Adam nie testował- jak zwykle był w szkole).








I?
Dużo szumu, mało wody....
Albo raczej dużo wody jeszcze upłynie,
nim zmyje się nasz żal i tęsknota za tym, co stare....

Nowa sadzawka- no nie urywa!
Jest jak kałuża, z gadżeciarskimi zraszaczami wkoło :)
Płytko, płyciutko....
Zamiast pływania jest chlapanie.

Adam w rozpaczy, 
Marta raczej niewzruszona.

A skąd ten dramat?
Było staro, ale głęboko (kolanka).
Fontanna sztuk 1 wodą strzelała zaledwie na centymetry....
Ale...
I pływało się,
i na materacu leżało się,
grało się w siatkówkę wodną,
puszczało stateczki,
urządzało wojny na psikawki.
No i przede wszystkim wody starczało dla wszystkich...

Teraz szał spryskiwaczy wkoło, ale wody do pluskania tyciusio...
Nie ma basenowania....

Fontanna po całości!