Trzydzieści lat minęło....
W Niedzielę od rana piekliśmy torta z Adasiem,
później poszliśmy poskakać na trampolinie Jeremiego.
Pogoda była piękna, więc skończyło się przeziębieniem z gorączką...
O mało co nie przespaliśmy świeczek na torcie (drzemka po Nurofenie),
ale... udało się!!!
STO LAT TATO!!!
Nie ma czym się chwalić, poczekamy aż napiszecie "50"..... życzenia wszystkiego najlepszego od tAty, Uli, babci Halinki i dziadka Edwarda
OdpowiedzUsuńPS. dzieki za zdjęcia