Nasza majówka była trzydniowa- weekend + poniedziałek (May Day)
Pogoda dopisała, ba! nawet coponiektórym udało się spalić skórę na Słońcu (wujki).
W Sobotę na spokojnie aklimatyzacja na wyspie,
SILNIA Adasia- fikołki, przewroty, skakanki, rymowanki,
Adaś bardzo lubi zajęcia gimnastyczne :)
Były też pierwszy rower z kijem od miotły (A co!)
Był splash park, statek piracki,
wieeeeeeelkie tłumy ludzi z okazji MUD Races.
Było opalanie, piknikowanie na zielonym parkingu....
![]() ![]() |
| Bracia |
![]() |
Spash Park Maldon
(strefa kąpielowa na zwykłym placu zabaw)
|
![]() |
| Statek piracki na tym samym zwykłym placu zabaw |
i była tez akumulatorowa awaria wujków, na szczęście prędko zażegnana :)
Poniedziałek juz bardziej odpoczywaliśmy :)
Tata z wujkiem na motory, a Adasie i Jeremiasze (+ Martusia w wózeczku)
piknikowały na placu zabaw.
Pierwszy dzień w przedszkolu po bardzoooo długiej przerwie tez udany,
chłopy rzucili sie sobie w ramiona, jakby wspolnego weekendu za nimi wcale nie było :)
A Adaś wykazał się pierwszym słownictwem angielskim, jak doniosła mamie dumna przedszkolanka.
Pani: Adam do you want this sandwich?
Adam: No.
Pani: Tuna?
Adam: Yes.
I takie to Adasia pierwsze angielskie rozmowy przedszkolne.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz