Z małym opóźnieniem, ale... Tak , tak!
To już 17 miesięcy za nami!
Nasza dzidzia-niedzidzia,
(raczej todler, czyli małe dziecko)
rozgadała nam się troszeczkę przez ostatni miesiąc...
Do zasobu słownictwa M. należą:
MAMA. MAMO, MAMU
TATA
ABO (Adaś)
KICI
CACY (zwłaszcza do psa Naszego czy tez każdego innego spotkanego na spacerze)
MNIAM (zamiennie na smoczka i jedzenie)
NIE MNIA (nie ma)
CIECI (dzieci)
BUM (brum)
Zaczepia przechodnów na ulicy- machając raczką PAPA,
a do Pani Lolipop (która przeprowadza dzieci przez jezdnię przy Adasia szkole)
Marta macha już z połowy długości parku!
Papa robi też namiętnie do aut mijających nas ulicą :)
Zaraz po obudzeniu namiętnie wywołuje Mamę
(Mamoooooo... Mamuuu...........),
a kiedy w Niedzielę Mama błagalnym tonem prosi w poduszke- "jeszcze 5 min!",
w wyniku braku odpowiedzi M. nawołuje:
"Aboooooo" a później "Tatooooo".
Rano w kuchni krzyczy "Mniam" i próbuje wdrapać się na swoje krzesłko,
ewentualnie wiesza sie na lodówce :)
Nie da Jej się odgonić od Adasiowego bidonu...
Zdecydowanie woli malinowy soczek od wody... (ehh)
Kiedy bawi sie autkami, mówi "Bum" (brum brum) i zasuwa pojazdem po podłodze.
Nauczyła się (zasługa Adasia) jeździc do przodu na jeździku
(w zasadzie to raczej idzie z nim do przodu, dzielnie niosąc go między nóżkami).
Na dobranoc ogląda "Dobranocy Ogród",
kiedy Upsy Daisy idzie spać Marta mówi "Aaaaa" i pokozuje rączka na śpiąca U.D.
Jej ulubiona bajką dalej pozostaje Rybka:
Kiedy Rybka budzi sie do zabawy Marta aż podskakuje z radości!
Bardzo lubi spacery,
raz wyciagnięta na dworze z wózka nie chce dać sie wpiąć do niego z powrotem
(wygina sie jak struna i wrzeszczy :))
(wygina sie jak struna i wrzeszczy :))
Na śniadanie zjada jajeczniczkę,
kiełbaske albo serek wiejski.
A kiedy zbieramy się po Adasia do szkoły i Mama mówi:
"Idziemy po Adasia",
Marta przez całą droge nawołuje "ABO!" (Adaś), "CIECI" (dzieci).
Taka jestem fajna:
| zakładam opaskę! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz