poniedziałek, 16 września 2013

W telegraphic'znym skrócie

12sto miesięcznik

miało byc bez różowego... ehh
 

chodzik-pchacz! Marta uwielbia!
zamiast obiadku- 2 ciacha ukradzione ze stołu!
kojec DIY :)
śniadanko
Niedzielna kawka
lizaczek
gwizdek
pierwszy lunchbox Adasia
nie, nie, to wcale nie jest RÓŻOWY!
Hujalnoga- podstawowy środek transportu do/ ze szkoły


poniedziałek, 9 września 2013

Marta Materialistka i Adasiowa wizyta szkolna

Pierwszoroczkowe wróżby nadrobione!


Marta zostanie pochłonięta przez żądzę pieniądza!
Nic innego się nie liczy- różaniec w afekcie został odrzucony na tyły
(zasłaniał pieniążki).



A u Adasia były dziś z wizytą w domu Panie nauczycielki ze szkoły-
MRS BAKER i MRS PRICE  
(jest jeszcze MRS THOMPSON- uczy w środy i czwartki) 
 
- w pierwszych 2 tygodniach semestru odwiedzają wszystkie dzieci z klasy,
żeby pozać rodzinę i podopiecznych - każdego z osobna.

Adaś troszke się wstydził, potem budował z Panią wieżę z kubeczków
(Panie na zachętę przychodzą z koszem swoich "skarbów").

Rzekomo w szkole Adaś jest bardzo grzeczny i... cichy :)
Sprostowałam, że Adasiowi, którego MY znamy 
buzia nigdy się nie zamyka,
jeszcze chwila, 
trochę się oswoi, zacznie więcej mówić i pokaże na co go stać!
Ale wtedy na wywiadówke wyslemy Tatę!



niedziela, 8 września 2013

Taka byłam Malutka!

Taka byłam rok temu:





I już urosłam:


 Mój pierwszy tort:




Roczek!

Wstała dziś rano i zaraz później (o 15:10 dokładnie) skończyła 12(!) miesięcy!
Cały roczek z nami!
Córeczka nasza kochana!

 
- Sama trzyma butlę z mlekiem rano i wieczorem.
- Rozumie "nie" i nie wolno" (ale czasem z premedytacja nie reaguje).
- Bardzo lubi bawić sie drewnianymi kółeczkami nasadzanymi na patyczek
bardzo ładnie buduje wieże.
- Potrafi pokazać złość, kłóci sie ze starszym bratem o swoje.
- Pokazuje rączką, gdzie chce iść/ czego dosięgnąć.
- W Ikei dosłownie rzuciła się na zielony groszek- jak zabrakło w jej miseczce, siegnęła po talerz brata i sobie go zabrała (GROSZEK!!!).
- Obsługuje smartfona  
(ale dzisiaj to chyba juz norma).
- Zaczyna wołać MAMA.
- Woła KICI (na widok kota, bardzo ja interesuje; pies mniej).
- Je wszystko, odkryła paluszki- nowa pasja.
- Przyłapałam ją na piciu soczku przez rurkę (Adaś zostawił na dywanie).
- Robi "mojamoja"- przytula się.
- Bardzo chce chodzic, ale leniwi rodzice nie prowadzaja za raczki- raczkuje namiętnie.
- Jak dopadnie psią miske na podłodze- zajada sie psimi chrupkami  
(dlatego miski w ciagu dnia stoja na kaloryferze, Kifer głoduje).
- Wymyśliła świetną zabawę- 1) wstać przy nodze mamy/ krześle/ kanapie, 2) puścić się i kilka sekund postać samej, 3) <część najważniejsza i najbardziej smieszna> upaść z łomotem na pupę/ raczki.
Zabawa jakich mało!!!

Urodzinowo:
 
Tort by Mama :)


Dawać mojego TORTA!!!
Zjem Cię Zjem!

Adamo

"bawcie"


 

Nogi na dziki Zachód!


Z tego wszystkiego zapomnieliśmy o jednym, bardzo ważnym pierwszoroczkowym zwyczaju...
Nadrobimy jutro!

:)

czwartek, 5 września 2013

Szkoła!

Udało się!!! Mundurek kupiony we wtorek z samego rana
(okazało się, że w szkole Adasiowej był jeszcze mały zapas),
metki przyszyte podczas drzemki Marty....
i w środę rano DO SZKOŁY!!!

Tłum dzieci i rodziców, Adaś poszedł chętnie,
odnalazł swój wieszaczek (z wężem),
dał buziaczka, pomachał i już!

Narazie przez 2 i pół tygodnia chodzi na 3h dziennie,
później będzie zostawał aż do 15:00.

Po pierwszym dniu szkoły poszliśmy kupic obiecana nagrodę-
zabawki żadnej fajnej nie było,
więc wybór padł na rurki czekoladowe do mleka,
jajka z niespodzianką, temerówkę-piranię i balance- ptaszka.

Dziś znów poszedł do szkoły chętnie, stwierdził później,
że było fajnie i że znalazł sobie kolege na podwórku 
(ale imienia oczywiście nie pamięta => cały Adam).




A martusia odkryła nowy przysnack!


wtorek, 3 września 2013

Ostatni dzień wakacji!

W ostatni dzień wakacji:
Kupiliśmy mundurek
 

Byliśmy u Cioci J.- tu z bliźniaczką od Cioci A.
 

Marta gra w Zielone!
Na "PlacZawcu"!
Ekipa imprezowa u Cioci J.- Karolinka, Adaś, Marta, Elizka, Tosia :*

poniedziałek, 2 września 2013

Polowanie na mundurek

No może i późno się do tego zabraliśmy,
ale czegoś takiego to się nie spodziewałam!


Wstaliśmy rano z Marta i Adasiem, zjedliśmy śniadanko
(Marta ostatnio raczy się kanapeczkami z kurczaczkiem i pomidorkiem),
zebraliśmy się do "kupy",
wsiedliśmy do auta (od tygodnia czekaliśmy, aż Tato zostawi nam samochód na wycieczkę po mundurek)
i pojechaliśmy do sklepu.
Niedaleko, w naszym mieście, tylko na drugim końcu, więc piechotą ciężko.


Już na parkingu coś mi powiedziało, że chyba nie będzie zbyt różowo...
Objechaliśmy teren, zrobiliśmy kółeczko, zostawiliśmy auto na pobliskim parkingu 
Home basa...i
....MASAKRA!!!!


Przed sklepem tłumik mały!
W sklepie (no raczej w poczekalni przed wejściem do właściwego sklepu) tłumik większy.
System numerkowy!!!
Przypadło nam 47...
na 32, które właśnie wchodziło nie wydawało się aż tak źle...


Po przeszło godzinie nie wytrzymaliśmy!
40 dopiero wchodziło, za nami kolejka rozciągała się już do 63!
Adaś do toalety (bo na miejscu nie było),
Marta ogólnie dość (no ile można bawić się plastikową butelką we własnym wózku!),
Mama też dość!


Szał ciał i nie wiem co jeszcze!
Wróciliśmy do domu bez mundurka, pokonani przez system numerkowy i własna głupotę!
Po mundurek na ostania chwile wybraliśmy się po raz ostatni!!!


ps. Jutro podejście drugie, bo przecież już zaraz środa!!!