poniedziałek, 2 września 2013

Polowanie na mundurek

No może i późno się do tego zabraliśmy,
ale czegoś takiego to się nie spodziewałam!


Wstaliśmy rano z Marta i Adasiem, zjedliśmy śniadanko
(Marta ostatnio raczy się kanapeczkami z kurczaczkiem i pomidorkiem),
zebraliśmy się do "kupy",
wsiedliśmy do auta (od tygodnia czekaliśmy, aż Tato zostawi nam samochód na wycieczkę po mundurek)
i pojechaliśmy do sklepu.
Niedaleko, w naszym mieście, tylko na drugim końcu, więc piechotą ciężko.


Już na parkingu coś mi powiedziało, że chyba nie będzie zbyt różowo...
Objechaliśmy teren, zrobiliśmy kółeczko, zostawiliśmy auto na pobliskim parkingu 
Home basa...i
....MASAKRA!!!!


Przed sklepem tłumik mały!
W sklepie (no raczej w poczekalni przed wejściem do właściwego sklepu) tłumik większy.
System numerkowy!!!
Przypadło nam 47...
na 32, które właśnie wchodziło nie wydawało się aż tak źle...


Po przeszło godzinie nie wytrzymaliśmy!
40 dopiero wchodziło, za nami kolejka rozciągała się już do 63!
Adaś do toalety (bo na miejscu nie było),
Marta ogólnie dość (no ile można bawić się plastikową butelką we własnym wózku!),
Mama też dość!


Szał ciał i nie wiem co jeszcze!
Wróciliśmy do domu bez mundurka, pokonani przez system numerkowy i własna głupotę!
Po mundurek na ostania chwile wybraliśmy się po raz ostatni!!!


ps. Jutro podejście drugie, bo przecież już zaraz środa!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz