Udało się!!! Mundurek kupiony we wtorek z samego rana
(okazało się, że w szkole Adasiowej był jeszcze mały zapas),
metki przyszyte podczas drzemki Marty....
i w środę rano DO SZKOŁY!!!
Tłum dzieci i rodziców, Adaś poszedł chętnie,
odnalazł swój wieszaczek (z wężem),
dał buziaczka, pomachał i już!
Narazie przez 2 i pół tygodnia chodzi na 3h dziennie,
później będzie zostawał aż do 15:00.
Po pierwszym dniu szkoły poszliśmy kupic obiecana nagrodę-
zabawki żadnej fajnej nie było,
więc wybór padł na rurki czekoladowe do mleka,
jajka z niespodzianką, temerówkę-piranię i balance- ptaszka.
Dziś znów poszedł do szkoły chętnie, stwierdził później,
że było fajnie i że znalazł sobie kolege na podwórku
(ale imienia oczywiście nie pamięta => cały Adam).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz