wtorek, 11 lutego 2014

17!


 Z małym opóźnieniem, ale... Tak , tak!
To już 17 miesięcy za nami!

Nasza dzidzia-niedzidzia,
(raczej todler, czyli małe dziecko) 
rozgadała nam się troszeczkę przez ostatni miesiąc...

Do zasobu słownictwa M. należą:

MAMA. MAMO, MAMU
TATA
ABO (Adaś)
KICI
CACY (zwłaszcza do psa Naszego czy tez każdego innego spotkanego na spacerze)
MNIAM (zamiennie na smoczka i jedzenie)
NIE MNIA (nie ma)
CIECI (dzieci)
BUM (brum)


Zaczepia przechodnów na ulicy- machając raczką PAPA,
a do Pani Lolipop (która przeprowadza dzieci przez jezdnię przy Adasia szkole)
Marta macha już z połowy długości parku!
Papa robi też namiętnie do aut mijających nas ulicą :)

Zaraz po obudzeniu namiętnie wywołuje Mamę 
(Mamoooooo... Mamuuu...........),
a kiedy w Niedzielę Mama błagalnym tonem prosi w poduszke- "jeszcze 5 min!",
w wyniku braku odpowiedzi M. nawołuje:
"Aboooooo" a później "Tatooooo".

Rano w kuchni krzyczy "Mniam" i próbuje wdrapać się na swoje krzesłko,
ewentualnie wiesza sie na lodówce :)

Nie da Jej się odgonić od Adasiowego bidonu...
Zdecydowanie woli malinowy soczek od wody... (ehh)

Kiedy bawi sie autkami, mówi "Bum" (brum brum) i zasuwa pojazdem po podłodze.

Nauczyła się (zasługa Adasia) jeździc do przodu na jeździku
(w zasadzie to raczej idzie z nim do przodu, dzielnie niosąc go między nóżkami).

Na dobranoc ogląda "Dobranocy Ogród",
kiedy Upsy Daisy idzie spać Marta mówi "Aaaaa" i pokozuje rączka na śpiąca U.D.

Jej ulubiona bajką dalej pozostaje Rybka:

Kiedy Rybka budzi sie do zabawy Marta aż podskakuje z radości!

Bardzo lubi spacery,
raz wyciagnięta na dworze z wózka nie chce dać sie wpiąć do niego z powrotem
(wygina sie jak struna i wrzeszczy :))

Na śniadanie zjada jajeczniczkę,
kiełbaske albo serek wiejski.

A kiedy zbieramy się po Adasia do szkoły i Mama mówi:
"Idziemy po Adasia",
Marta przez całą droge nawołuje "ABO!" (Adaś), "CIECI" (dzieci). 


 Taka jestem fajna:
zakładam opaskę!


niedziela, 9 lutego 2014

6/52

w kolejce do piekarni
Marta zakłada opaskę

w drodze

piątek, 7 lutego 2014

Akrobata i Człowiek z Piernika

W tym tygodniu Adaś odebrał drugi już medal akrobatyczny!
(pierwsza relacja tu)
Był pokaz dla rodziców,
fikołki, stanie na rękach, gwiazdy,
przewroty na równoważni,
wymachy nóg na drążkach równoległych,
przewroty w tył i podnoszenie się na rękach na drążku...




 

   





A wszystko w wykonaniu 4-5cio latków :)
Czasem lepiej, czasem gorzej-
ale ile zapału! I chęci!
A już ten "air-track" (nadmuchiwana ścieżka gimastyczna) to full wypas!
Sama bym z chęcią poskakała!

Marty nie dało się utrzymać!
Też musiała poćwiczyć
(narazie zrezygnowalismy z zajęć dla M. na Little Gym-
wróci jako trzylatka)

Drugim wydarzeniem tygodnia była Adasiowa szkolna wycieczka do PIEKARNI!
Przez cały tydzień odliczaliśmy dni do piątku,
kiedy to wszystkie dzieci z obu zerówek,
z Paniami na czele,
wybiorą się do Dorringtons'a kupić Gingerbread Man!
Każdy po jednym!
ALE FAJNIE!

Ale o co to zamieszanie?
Pamiętacie Pana Ciasteczko ze Shrek'a?
To właśnie Człowiek z Piernika!
Jego historię dzieci poznają już chyba od 2 tygodni na zajęciach w szkole- klik



Przed przyjazdem Babci, Adaś opowiedział mi całą (po angielsku!) w drodze na basen!

Nie obyło się jednak bez przygód!
Dostawa do piekarni spóźniła się z powodu lokalnych podtopień,
wyprawa wisiała już dosłownie na włosku!
Na szczęście udało się!
Gingerman'y zdobyte!
I pożarte :)

w drodze




środa, 5 lutego 2014

Goście, goście!

Ostatnie 2 tygodnie zleciały nam bardzoooooooooooo szybko!

Najpierw przyleciała babcia-
i o dziwo to Adaś wstydził się Jej na początku bardziej niż Marta!
Martusia poznała "Kółko graniaste",
Adaś wreszcie mógł zaczytać  kogoś do upadłego!
Babcia miała okazję obejrzeć pływalnię Adasia,
no i szkołę, bo trafiła na tzw. "otwarte drzwi".
Adaś sypnął też troszkę swoją angielszczyzną.

A Ja, jak zwykle, mogłam zmęczyć się porządnie na zakupach.. ehhh.


kółko graniaste

tralala lala

Zaraz później odwiedziła nas Ciocia Ewa!
I tu też Adaś się troszkę wstydził
(A: "Mamo, a kto to jest ta Pani, co mówi po polsku?"
M: "Ciocia Ewa... Pamiętasz jak przyniosiła Ci zawsze żelki?"
A: "Mamo, a zapytaj, czy ma żelki?"),
ale przekupiony został bezwzględnie chęcia do zabawy w chowanego! (i lego)
I później tylko pytał- "Mamo, a kiedy wróci Ciocia? Pobawimy się w chowanego!"

Marta za to kupiła Ciotkę bezceremonialnie tuląc Jej się do piersi...


I tak, rach ciach ciach, 2 tyg za nami!
Jeszcze DZIEWIĘĆ dni i My też będziemy pakować się w samolot!
Walentynkowo!

niedziela, 2 lutego 2014

5/52

wyscigi jeżdzików w kuchni

spacerowa Niedziela

W bibliotece

We wtorek, z okazji nocnych przygód Adasia,
synek został w domu, więc postanowiliśmy wybrać się
do biblioteki.

Przy okazji, całkiem niechcący trafilismy na sesję "Baby Rhyme"-
półgodzinne śpiewanie piosenek z maluszkami.

Znacie Baa Baa Black Sheep?

Marta piosenkami zainteresowana była średnio,
zdecydowanie bardziej wolała biegać między regałami,
zaczepieć inne Mamy
i deptać porozkładane na podłodze książeczki :)
Ale chyba w nastepny wtorek tez  się wybierzemy!





Adaś zaopatrzył się w nowy zestaw książek do czytania do poduszki,
odnazleźliśmy też jego zagubioną kartę bibliteczną
(zostawiliśmy ją kiedyś w automacie).

sobota, 1 lutego 2014

ROK!!!!!


Tak tak! 1.02.2013 zaczynaliśmy ---> link.
Zleciało...... bardzo szybko!
 

Co się zmieniło?
Przede wszystkim dzieci!


Wielkoludy nasze :)

W poniedziałek obchodzilismy rocznicę przyjazdu do naszego nowego domu,
świetowaliśmy kurczaczkiem z Chicken Boxa i frytkami. Dzieci- zachwycone!
Szkoda tylko, że kurczaczkiem Adaś się zatruł i noc była... kolorowa :/