Zaczęło się w piątek po szkole...
Od razu ruszyliśmy szturmem na miacho- drukować zdjęcia dla Bąbel'la,
kupować prezenty ("dobra laska po 30stce")
no i na placzawiec rzecz jasna!
W sobote rano tata pojechał po kajak i pomagać Ciotce szykować imprezę-niespodziankę,
my szybko skosiliśmy trawę,
zjedliśmy lody i "hopiii" na trampolinie!
I zaraz pędzikiem na paradę!
Festiwal pełną para, tak jak w zeszłym roku- o tu.
No i do Ciotki! Szykować tą niespodziankę!
Tata, wraz ze śpiąca Martą, w tym czasie przetrzymał
nic niewiedzącego Wujka w naszym domu...
I...
Sto Lat! Niespodziewanka! Taka Trzydziecha, że Hej!
(zdjęciami z imprezy podzielimy się innym razem)
I już w ramach odpoczynku,
w Niedzielę,
mały grill i woda!
I kajak!
Hicior!
Chcemy jeszcze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz