Ale wtopa....
Na całego...
No bo kto się jako pierwszy w roku wpisał do książki spóźnień?
Kto był w szkole o 9:25 zamiast o 8:30?
....
No ja...
Ja, Mama Adasia.
Adasia pierwszoklasisty.
Ustawia sobie matka 3 budziki- od siódmej zaczną wyć i z łóżka wyrwą...
Tia...
Tak miało być.
Tyle, że gadżet się rozładował.
I nie zawył...
Mamę obudziła Marta.
Tuż po dziewiątej-
a Adaś, który wcześniej coś mi tam nawijał matce nad uchem-
(ale przecież budzik ma dzwonić; nie dzwonił? - no to nie wstaję...)
grał sobie w najlepsze w GTA na "pleju"...
Na sprincie, z zaledwie "przepłukanymi" zębami,
z kanapką "na biegu" na śniadanie,
z Martą pozostawioną w pieleszach z butelką mleczka,
(spokojnie, spokojnie- jeszcze jest Olo)
pobiegli do szkoły!
A w nagrodę dla synka były lody po szkole.
A dla mamy figa.
Figa z makiem za karę.
Oj Tato! Ty już lepiej wróć!
Bo wyszło słabiutko....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz