środa, 3 września 2014

Pierwszy dzień szkoły

Ale wtopa....
Na całego...
No bo kto się jako pierwszy w roku wpisał do książki spóźnień?
Kto był w szkole o 9:25 zamiast o 8:30?
....

No ja...
Ja, Mama Adasia.
Adasia pierwszoklasisty.

Ustawia sobie matka 3 budziki- od siódmej zaczną wyć i z łóżka wyrwą...
Tia...
Tak miało być.
Tyle, że gadżet się rozładował.
I nie zawył...

Mamę obudziła Marta.
Tuż po dziewiątej- 
a Adaś, który wcześniej coś mi tam nawijał matce nad uchem-
(ale przecież budzik ma dzwonić; nie dzwonił? - no to nie wstaję...)
grał sobie w najlepsze w GTA na "pleju"...

Na sprincie, z zaledwie "przepłukanymi" zębami, 
z kanapką "na biegu" na śniadanie,
z Martą pozostawioną w pieleszach z butelką mleczka,
(spokojnie, spokojnie- jeszcze jest Olo)
pobiegli do szkoły!

A w nagrodę dla synka były lody po szkole.
A dla mamy figa. 
Figa z makiem za karę.



Oj Tato! Ty już lepiej wróć!
Bo wyszło słabiutko....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz