O play group, czyli "grupie zabawowej" dla dzieci!
Że są w wielu miejscach- wiemy od dawna-
i dla dzidziusiów, i dla starszaków (babies/ todlers).
Ale jakoś tak nigdy nam się nie złożyło...
Aż do wtorku, kiedy "mama po sąsiedzku" zabrała nas ze sobą.
Marta w drodze zadowolona, bo "oć" i "cieci" (chodź/ dzieci),
bo w wózku obok "bejbi" i "popi" (dziewczynka o imieniu Poppy- maczek),
Mama zadowolona, bo na miejscu kawa, herbata i ciasteczko,
a dla młodzieży soczki i przekąski.
Tłum, szum, mamy, taty i maluchy,
plasteliny, wózki, lale, autka, zjeżdżalnie, namioty, tunele i inne "dzikie węże".
Godzina zabawy maluchów, mamy piją kawkę, plotkują,
potem "snack time" (ogóreczki w słupeczki itp)
i na pożegnanie śpiewanki.
A cała przyjemność za symbolicznego funciocha.
Chyba jeszcze nie raz tam zajrzymy :)
Lubię to! :-)
OdpowiedzUsuń