Dziś Adaś rozpoczął karierę szkolną na pełen etat-
kończy dopiero o 15stej!
Musieliśmy zrobić luncz pt."extra",
żeby miał dużo siły do zabawy i nauki przez cały dzień!
Troszkę go tym przekupiłam, chociaż po drodze i tak coś przebąkiwał,
żeby go odebrać po 3 godzinach... :)
Da radę!
ps. W zeszłym tygodniu, ku bezgranicznie czarnej rozpaczy Mamy,
Adaś odkrył w swojej klasie szkolnej nowego kolegę- Ollie'go...
"Mamusiu! Mam nowego polskiego kolegę!".
Wcześniejszy kolega- Reggie- poszedł w odstawkę...
A miało być tak pięknie!!!
A Martusia dziś odhaczyła w szczepiennym kalendarzu kolejna wizytę.
Jak przystało na roczniaka pełną parą- po 3 zastrzykach i paru łezkach,
dzielna dziewczyna odebrała nagrodę w postaci czekoladowego guziczka
(zjedzony natychmiast)
i naklejki z lwem.
Następnie wybrałyśmy się na mały dziewczyński szoping po... pierwsze butki.
(pierwsze prawdziwe- chodzeniowe butki, bo wcześniejszą parę sportową używałyśmy tylko w wózku)
W dziecinym oddziale sklepu, Pani eskpedientka zmierzyła
profesjonalnym ustrojstwem stópki Marty-
profesjonalnym ustrojstwem stópki Marty-
długość i szerokość (!)
Rozmiar 2,5 G (literowo oznaczana jest szerokość butka),
stanowoczo odrzuciła pomysł Mamy, żeby przymierzyć butka o pół rozmiaru większego...
Z dwóch dostępnym modeli w okruszynkowym rozmiarze 2,5,
jedne okazały się zbyt wąskie (co tez zauważyła Pani Profesjonalna),
drugie za to leżały idealne.
Pani Profesjonalna zrobiła pamiątkowe zdjęcie Marty w pierwszych butkach,
Francja elegancja, nie ma co!
Tylko co ja poradzę, że butki są... RÓŻOWE!!!???





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz