Soboty to dni polskiej szkoły-
Adaś zaczyna o 9:20, więc w weekend też raczej Mama się nie wyśpi...
Zwłaszcza, że musimy kawałek dojechać (Harlow)
Zajęcia podstawowe trwaja do 12:30.
Na pierwszej sesji dzieci uczyły się pierwszych literek,
czytały z Panią wierszyk Brzechwy "Zoo",
i jak to powiedział Adam-
"był też Jezus i śpiewaliśmy piosenkę- taka, gdzie trezba pokazywać..."
Do domu dzieci dostały "Zoo" do przeczytania
i wybrania ulubionego zwierzątka.
W tym tygodniu za to było ćwiczenie literek juz w zeszycikach,
kolejne zadanie domowe:
No i Adaś dostał nalejkę- SUPER STAR.
"Pani spytała Mamo, kto powie wierszyk-
podniosłem reke i powiedziałem-
Kangur miał duże stopy i dziury w skarpetkach!!!
Pani mi pomogła trocgę i dostałem nagrodę!"
Woow!
A wierszyk w domu przeczytalismy tylko raz :)
Później zaczynają się "kółka zainteresowań" (do 13:50)
Adaś zdecydował się na kółko plastyczne- "Mamo! Będę robic coś z plasteliny!!!"
Ze szkoły odebrałam go bardzo zadowolonego- co prawda nie plastelina,
ale praca plastyczna jak się patrzy!
"No i Mamo! Mam kolegę takiego starszego tam!"
Wychodzi więc na to,
że będziemy jeździć do polskiej szkoły regularnie, co Sobotę...
Bo w tym tygodniu, nawet bez Jeremiego, było ok :)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz