U nas pachniało świątecznie już od rana...
Ciasto zagniecone po śniadaniu,
(leżakowało w chłodku później 2h)
a w trakcie popołudniowej drzemki Martusi
powstały nasze cudeńka.
I to nic, że twarde jeszcze strasznie!
Już spałaszowaliśmy z Adasiem trochę!
Mniam mniam :)
-> przepis
A po pracy tata niespodziewanie przyjechał z choinką!
Miała poczekać w przedsionku jeszcze trochę,
ale jakoś tak nam się zadomowiła i...
"A niech tam! Ubieramy!"
Martusia dzielnie pomagała wyciągać bombki z pudełek,
Adaś stłukł dwie...
Ale jest!
Stoi i piękni się!
U Adasia w pokoju też coraz bardziej świątecznie,
kalendarz odlicza dni do Świąt...
I jeszcze portrety:
i szkolne Adasia:
(zrzuty ze strony www narazie)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz